|
Większość z nas, nurków, posiada dość szeroki zasób wiedzy o nurkowaniu. Jedni pozostali z tym, czego nauczyli się na kursach nurkowania. Inni wciąż kształcą się zdobywając nowe umiejętności i śledząc literaturę nurkową oraz serwisy o nurkowaniu w Internecie. Jednak tak się składa, że o historii i tradycji nurkowania wiemy stosunkowo niewiele. Nasza wiedza na ogół nie sięga dalej niż do czasów Jacquesa Cousteau. Tak jak by człowiek zaczął zdobywać głębiny zaledwie kilkadziesiąt lat temu. Czy to prawda? Oczywiście, że nie.
Pamiętam, że odkąd zacząłem nurkowanie z Nową Amą, czyli kiedy trafiłem na kurs nurkowy dla początkujących, znajomi pytali mnie z zainteresowaniem, co to właściwie znaczy Ama? Jako raczkujący nurek nie miałem pojęcia, przyznam szczerze, że nie chcąc wyjść na ignoranta bałem się zapytać. Dopiero nieocenione Google przyszły mi z pomocą. Choć wpisując nurkowanie i Ama, kręciłem się w kółko wciąż trafiając na stronę tego samego Centrum Nurkowego. Dopiero przebłysk inteligencji i dwa słowa kluczowe Ama + diving otworzyły przede mną świat wiedzy o historii nurkowania na wstrzymanym oddechu.
Aby oszczędzić Wam poszukiwań, postanowiłem zamieścić króciutki opis, czym, a właściwie kim jest Ama? To zaledwie szczypta wiedzy o nurkowaniu. Zainteresowanych historią nurkowania, nurkowaniem zawodowym, czy też nurkowaniem na wstrzymanym oddechu, zachęcam do własnych poszukiwań. Temat jest naprawdę przeogromny i niezmiernie ciekawy.
Ama w języku japońskim oznacza "kobietę morza" i potocznie utożsamiana jest z poławiaczką pereł, czy słusznie?
Według japońskiej tradycji, zawód ten powstał około 2000 lat temu i uprawiany jest do dziś w prawie niezmienionej formie, niemal wyłącznie przez kobiety.

Zamieszczony tu drzeworyt przedstawia młode kobiety japońskie w tradycyjnych strojach, z koszami pełnymi owoców morza.
Pierwotnie celem poławiaczek było zdobycie pożywienia. Japońskie dziewczęta z nadmorskich wiosek, od najwcześniejszych lat trudniły się wyławianiem owoców morza. Glony, ośmiornice, homary, krewetki, ostrygi, uchowce i wiele innych przysmaków, to główne łupy, czasami zdarzały się perły. Tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie przetrwała wieki. Aż do lat 60 XX wieku Amy ubierały się jedynie w białe jedwabne opaski i chusty.
We współczesnej Japonii, będącej synonimem nowoczesności i rozwoju technologii, "kobiety morza" nadal nie używają sprzętu powietrznego, nurkują na wstrzymanym oddechu. W zależności od regionu, używają masek, płetw a nawet skafandrów neoprenowych. Tam gdzie zawód Amy uprawiany jest jako atrakcja turystyczna jedynym "wyposażeniem" jest półprzezroczysta jedwabna przepaska i chusta na głowie.

Fotografia z lat 60'tych ubiegłego wieku przedstawia "nowocześnie" ubraną (szorty) Amę.
Oczywiście oprócz tradycji, jest jeszcze jeden powód, nie wykorzystywania współczesnego sprzętu nurkowego. Poławianie owoców morza z wykorzystaniem aparatów powietrznych doprowadziłoby do szybkiej degradacji środowiska i rząd Japonii, zabronił tego typu połowów już w latach 60 ubiegłego stulecia.
Dlaczego ten zawód uprawiają niemal wyłącznie kobiety? Są dwa powody. Pierwszy, historyczny. Mężczyźni zazwyczaj wykonywali "cięższe" prace, takie jak uprawianie roli, czy połów ryb, podczas gdy kobiety zajmowały się gospodarstwem i w ciągu dnia mogły dodatkowo "zarabiać" połowem skorupiaków. Drugi, to powód fizjologiczny. Kobiety, z racji swej budowy, lepiej od mężczyzn znoszą długotrwałe wychłodzenie. Organizm kobiety posiada więcej zapasów energetycznych i szybciej regeneruje straty.
Nurkowania na wstrzymanym oddechu, to trudna i niebezpieczna sztuka, jednak większość nurków wie, że jedyne co nam nie grozi podczas tzw. freedivingu, to choroba ciśnieniowa. Amy są niestety podręcznikowym wyjątkiem od tej reguły. Przeciętny czas zanurzenia wynosi 60 sekund, średnia głębokość 10-20 metrów, ilość zanurzeń 90-100, czas spędzony pod wodą 100-120 minut, do tego szybkość wynurzania i zanurzania ok. 1,5 m/s. Tak wygląda typowy dzień pracy. W takich warunkach, organizm może się już dość znacznie nasycić azotem. Nic dziwnego, że Amy narażone są na chorobę ciśnieniową i często na nią zapadają, a problem jest szeroko opisywany przez światowych specjalistów patofizjologii nurkowania.
Pomimo zagrożenia, oraz dość prymitywnych warunków pracy, "kobiety morza" są bardzo przywiązane do swojego zawodu i często traktują go jak sposób na życie, czy wręcz filozofię. Ponieważ dochody z połowu owoców morza metodami tradycyjnym są coraz mniejsze (konkurencja ze strony hodowców mięczaków i skorupiaków), a środowisko naturalne coraz uboższe w zwierzęta, jest coraz mniej chętnych do kultywowania tradycji. Na niektórych wyspach Japonii, przeciętny wiek poławiaczek, to 50-60 lat.
Jedną z najstarszych, wciąż aktywnie nurkujących Am, jest pani Kotoyo Motohashi, mieszkająca w Shirahamie, 100 km na południowy wschód od Tokio.

Pani Motohasi zaczęła swoją przygodę z morzem, mając 17 lat. W tej chwili zbliża się do siedemdziesięciu i wciąż nurkuje po abalony (uchowiec, ucho morskie, Haliotis, rodzaj mięczaków zaliczany do rzędu dwuprzedsionkowców, ceniony przysmak na wyspach japońskich) twierdząc, że dzięki nurkowaniu jest zdrowa, kocha morze i ludzi, którzy kochają je tak jak Ona.

Jedną z najbardziej znanych na świecie Am, była dziewczyna Jamesa Bonda, Kissy Suzuki grana przez Mie Hama. Oprócz niewątpliwego uroku osobistego, Kissy zasłynęła głównie z powodu skandalu obyczajowego, jaki wywołało jej pojawienie się w filmie "Żyje się tylko dwa razy". Otóż w tradycji japońskiej, Amy obdarzone są dużym szacunkiem, są bohaterkami legend oraz wierszy, utworów literackich i tradycyjnego malarstwa. Długowłosa Kissy, w stroju bikini wywołała oburzenie. Dlaczego? Hmm
prawdziwe Amy nigdy nie używały biustonoszy
a już na pewno nie bikini, symbolu rewolucji seksualnej z połowy ubiegłego wieku.
Zatem Ama to nie tylko poławiaczka pereł, jak się powszechnie uważa, to również nie tylko wymagający olbrzymich umiejętności zawód, polegający na poławianiu owoców morza.
Ama to przede wszystkim pasja, przywiązanie do tradycji, szacunek dla podwodnego świata i miłość do morza. A więc to, co łączy większość z nas, nurkujących zawodowo, czy też wyłącznie dla przyjemności.
Leszek Czwarno
|